dsc_099111

Niebo z moich stron

Są różne szerokości geograficzne i różne nieba, ale jest jedno takie niebo, pod którym się urodziło i wyrastało, i które będzie pamiętało się do końca życia. Jest to niebo z moich stron.
Kiedy byłem paroletnim chłopcem (3-4 lata) pamiętam, że leżąc w sadzie u ludzi, którzy mnie wychowywali w okresie okupacji hitlerowskiej w Rudnie (pow. parczewski , lubelskie) lubiłem patrzeć w niebo, przez liście jabłoni oglądać chmury i układać z nich w wyobraźni różnorakie kształty. Kiedy kilkadziesiąt lat później pisałem piosenkę do muzyki Seweryna Krajewskiego Niebo z moich stron, wyobrażałem sobie to właśnie niebo pod którym spędziłem swoje dzieciństwo, niebo nad wsią Rudno. Dziwnym trafem obraz ten pojawia się w mojej głowie do dzisiaj, za każdym razem kiedy słyszę melodię tej piosenki.
Z Rudnem łączyły mnie różne wspomnienia z okresu zawieruchy wojennej, ale chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci konie. Utwór, który powstał na ich cześć, szybko stał się radiową piosenką miesiąca. To dzięki temu, że zawarłem w nim własne doświadczenia z dzieciństwa brzmiał tak wiarygodnie. Konie towarzyszyły mi bowiem już od najmłodszych lat. W Rudnie dorastałem w małym gospodarstwie Stacha i jego żony Weroniki, mojej niani, mając za towarzyszy zabaw wszystkie zagrodowe zwierzęta. Pierwszym koniem, na którym jeździłem, był sędziwy Kasztan. Bawiłem się z nim, wsadzając mu słomkę do nozdrzy, bo wtedy śmiesznie prychał. A on zamiast zmiażdżyc mi kark jednym klapnięciem potężnych szczęk, łapał mnie zębami za ramię i stawiał delikatnie po drugiej stronie boksu. Mądry, stary Kasztan. Dorastającemu chłopcu, jakim wtedy byłem, nie wystarczyła jednak jazda na koniu pod kontrolą dorosłych. Na moje szczęście w gospodarstwie opiekunów pojawiła się Bubka, młoda i bardzo żwawa klacz kupiona od rosyjskich żołnierzy za pół litra bimbru. Wykradłem ją ze stajni i hasaliśmy razem po polach, omijając zasiewy.
I tak się znowu dziwnie złożyło, że pani Jadwiga Ogłozińska, pracownica Centrum Kultury w Parczewie, która była obecna na jubileuszu 55-lecia mojej twórczości w Warszawie, wręczyła mi statuetkę Skowronka jako pamiątkę z okolic mojego dzieciństwa. Jakiś czas później zaprosiła mnie na wieczór autorski i jako gościa na powiatowy przegląd młodych talentów. Zorganizowano mi wieczór autorski w Parczewie i spotkanie z mieszkańcami wsi Rudno, niektórzy pamiętali jeszcze moją mamę, która mnie tam odwiedzała. Tak się również złożyło, że podczas całego mojego pobytu w Parczewie towarzyszył mi Krzysztof anin Kuzko pochodzący z Rudna, a obecnie pracujący w Lublinie. Oglądając powiatowe eliminacje „Śpiewający Słowik” z satysfakcją stwierdziłem, że moje marzenie aby polska młodzież śpiewała polskie piosenki oraz walka o to w mediach i związkach twórczych, którą od lat prowadzę, przynajmniej zaczyna się spełniać. Na spotkanie przybyło sporo osób w różnym wieku, odpowiadałem na pytania związane z moją twórczością.
Mój wieczór autorski w Parczewie prowadził znany dziennikarz Stanisław Jadczak. Po uroczystym obiedzie czekała mnie niespodzianka. Zawieziono mnie do wsi Rudno (11 km od Parczewa), gdzie również odbył się mój wieczór autorski, który z wielkim wyczuciem i znajomością przedmiotu (czyli mnie) prowadził pan Jadczak. Była to dla mnie bardzo wzruszająca chwila, kiedy przyklęknąłem na swojej rodzinnej ziemi, żeby zerwać bukiecik z mleczy dla żony. Na zakończenie wieczoru obecni zaśpiewali mi Niebo z moich stron.

Serdeczne podziękowania składam:
Jadwidze Ogłozińskiej pracownicy Powiatowej Biblioteki Publicznej-Centrum Kultury w Parczewie
Bogumile Sarnowskiej, dyrektor Powiatowej Biblioteki Publicznej-Centrum Kultury
Stanisławowi Jadczakowi dziennikarzowi z Lublina
Małgorzacie Semeniuk, dyrektorce Gminnej Biblioteki Publicznej w Podedwórzu
Anecie Ciok, dyrektorce Szkoły Podstawowej im. Marii Dąbrowskiej w Rudnie
Małgorzacie Marciszewskiej, nauczycielce ze SP w Rudnie
Magdalenie Turkiewicz mieszkance Rudna, za przepysznego sękacza
Agacie i Krzysztofowi Sokołom za pyszny miód z ich pasieki
Ewie Kozak, dyrektorce Gminnej Biblioteki w Milanowie
Małgorzacie Osipiak, dyrektorce Gminnego Ośrodka Kultury w Milanowie
Kamili Sternik, pracownicy Powiatowej Biblioteki Publicznej, Centrum Kultury w Parczewie
Stanisławowi Waszkiewiczowi fotografowi
Krzysztofowi anin Kuzko fotografowi z Lublina
oraz właścicielom hotelu Orion
img_0185-1 img_9976-1 img_9982-1 p1030225 dsc_09342a dsc_09374 dsc_09486 dsc_09547 dsc_099111 dsc_100014 dsc_100316 dsc_104028 dsc_106732 dsc_108338 dsc_109443 dsc_109944 dziecko-3 img_0005-1 img_0037-1 img_0044-1 img_0046-1 img_0051-1 img_0156-1 img_0172-1